Rozpoczyna się oblężenie Leningradu

Rozpoczyna się oblężenie Leningradu


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Podczas II wojny światowej siły niemieckie rozpoczynają oblężenie Leningradu, dużego ośrodka przemysłowego i drugiego co do wielkości miasta ZSRR. Do armii niemieckich dołączyły później siły fińskie, które nacierały na Leningrad wzdłuż Przesmyku Karelskiego. Oblężenie Leningradu, znane również jako Oblężenie 900-dniowe, choć trwało wyczerpujące 872 dni, spowodowało śmierć około miliona cywilów miasta i obrońców Armii Czerwonej.

CZYTAJ WIĘCEJ: Oblężenie Leningradu

Leningrad, dawniej Sankt Petersburg, stolica Imperium Rosyjskiego, był jednym z początkowych celów niemieckiej inwazji z czerwca 1941 roku. mieszkańców ewakuowano na wschód. Pozostało jednak ponad dwa miliony mieszkańców, a ewakuowanych zastąpili uchodźcy, którzy uciekli do Leningradu przed niemieckim natarciem. Wszystkie osoby sprawne fizycznie w mieście — mężczyźni, kobiety i dzieci — zostały zwerbowane do budowy fortyfikacji przeciwczołgowych na skraju Leningradu. Do końca lipca siły niemieckie przecięły linię kolejową Moskwa-Leningrad i penetrowały zewnętrzny pas umocnień wokół Leningradu. 8 września wojska niemieckie oblegały miasto, ale zostały powstrzymane przez fortyfikacje Leningradu i jego 200 000 obrońców Armii Czerwonej. Tego dnia niemieckie bombardowanie lotnicze podpaliło magazyny zawierające dużą część skąpych zapasów żywności Leningradu.

Chcąc zacisnąć pętlę wokół Leningradu, Niemcy rozpoczęli w październiku ofensywę na wschód i odcięli ostatnie autostrady i linie kolejowe na południe od miasta. W międzyczasie siły fińskie nacierały w dół Przesmyku Karelskiego (który został odebrany Finlandii przez Sowietów podczas wojny rosyjsko-fińskiej w latach 1939-1940) i oblegały Leningrad od północy. Na początku listopada miasto było prawie całkowicie otoczone i tylko przez jezioro Ładoga możliwe było zaopatrzenie miasta.

W pierwszych miesiącach oblężenia kilka razy dziennie dochodziło do niemieckich bombardowań artyleryjskich i lotniczych. Dzienna racja dla ludności cywilnej została zmniejszona do 125 gramów chleba, nie więcej niż gruba kromka. W grudniu nastał głód, a następnie najzimniejsza od dziesięcioleci zima z temperaturami spadającymi do -40 stopni Fahrenheita. Ludzie pracowali przez zimę w prowizorycznych fabrykach zbrojeniowych bez dachów, budując broń, która nie pozwalała Niemcom na zwycięstwo.

Mieszkańcy palili książki i meble, aby się ogrzać, i szukali pożywienia, aby uzupełnić swoje ograniczone racje żywnościowe. Zwierzęta z miejskiego zoo zostały skonsumowane na początku oblężenia, a wkrótce potem zwierzęta domowe. Klej do tapet zrobiony z ziemniaków został zdrapany ze ściany, a skóra była gotowana, aby uzyskać jadalną galaretkę. Ugotowano trawę i chwasty, a naukowcy pracowali nad ekstrahowaniem witamin z igieł sosnowych i pyłu tytoniowego. Setki, a może tysiące, uciekły się do kanibalizowania zmarłych, aw kilku przypadkach ludzie zostali zamordowani dla ich ciała. Policja leningradzka walczyła o utrzymanie porządku i utworzyła specjalny oddział do walki z kanibalizmem.

Przez zamarznięte jezioro Ładoga ciężarówki docierały do ​​Leningradu z zapasami, ale za mało. Tysiące mieszkańców, głównie dzieci i starców, ewakuowano przez jezioro, ale o wiele więcej pozostało w mieście i zmarło z głodu, przenikliwego zimna i nieustannych niemieckich nalotów. Tylko w 1942 r. oblężenie pochłonęło około 600 000 ofiar. Latem barki i inne statki stawiały czoła niemieckiemu atakowi powietrznemu, aby przeprawić się z zaopatrzeniem przez jezioro Ładoga do Leningradu.

W styczniu 1943 r. żołnierze Armii Czerwonej przedarli się przez linię niemiecką, zrywając blokadę i tworząc sprawniejszy szlak zaopatrzenia wzdłuż brzegów jeziora Ładoga. Przez resztę zimy, a potem przez następną „droga życia” przez zamarznięte jezioro Ładoga utrzymywała Leningrad przy życiu. Ostatecznie na dnie jeziora ułożono rurociąg naftowy i kable elektryczne. Latem 1943 r. warzywa sadzone na każdym otwartym terenie miasta uzupełniały racje żywnościowe.

Na początku 1944 r. wojska radzieckie zbliżyły się do Leningradu, zmuszając siły niemieckie do wycofania się na południe z miasta 27 stycznia. Oblężenie się skończyło. W maju rozpoczęła się wielka sowiecka ofensywa mająca zmieść ZSRR z najeźdźców. Szacuje się, że 872-dniowe oblężenie Leningradu kosztowało życie miliona Sowietów, być może setki tysięcy więcej. W 1945 r. rząd sowiecki przyznał mieszkańcom Leningradu Order Leninga, oddając hołd ich wytrwałości podczas wyczerpującego oblężenia. Trzymilionową przedwojenną populację miasto odzyskało dopiero w latach 60. XX wieku.


Oblężenie Leningradu: Szostakowicz i airbrushing historii

Zimna wojna z Rosją – wymierzona wcześniej w Związek Radziecki – trwa. Obejmuje to usunięcie z pamięci publicznej wielu okrucieństw popełnionych przez nazistowskie Niemcy na ludności sowieckiej i ich heroicznej roli w pokonaniu faszyzmu.

22 czerwca 1941 Niemcy zaatakowały ZSRR. Doprowadziło to do holokaustu, w którym zginęło co najmniej 25 milionów Sowietów, ponad połowa ofiar II wojny światowej.

Jednym z najbardziej straszliwych aktów barbarzyństwa była niemiecka blokada Leningradu, zwanego dziś Sankt Petersburgiem. Przez prawie 900 dni, od 8 września 1941 r. do 27 stycznia 1944 r., wszystkie dostawy zostały odcięte, a ludność Leningradu systematycznie umierała z głodu. Zginęło ponad milion Leningraderów.

Oblężenie Leningradu zostało zapisane nie tylko w książkach, ale także w muzyce. Mieszkał wówczas w Leningradzie kompozytor Dymitr Szostakowicz. Zaczął pracę nad symfonią natychmiast po rozpoczęciu ataku, wyrażając swoje przemyślenia na temat życia sowieckiego i zdolności swojego narodu do pokonania faszystów. Ta symfonia, jego siódma, znana jest jako Leningrad.

Posiada cztery ruchy. Pierwszy jest zatytułowany Wojna i zaczyna się liryczną muzyką opisującą spokojne życie w ZSRR przed faszystowskim najazdem. Skrzypce solo przerywa odległy bęben i „temat inwazji”, który powtarza się dwanaście razy z rosnącą liczbą instrumentów, coraz głośniejszy i bardziej przeraźliwy, tworząc głębokie poczucie niepokoju. Wojskowe bębny przerywają tę sekcję, która kończy się okrzykiem bólu i przerażenia. Następuje cichszy pasaż — flet solo, potem fagot, opłakujący zmarłych. Towarzyszenie jest fragmentaryczne, więc wyrażanie załamanych ludzi, opłakuje. Dominują dysonanse.

W drugiej części Wspomnienia, nastrój zmienia się na szczęśliwsze czasy, niektóre melodie taneczne, choć jest też nuta smutku.

Muzyka III części, Szerokie przestrzenie naszej ziemi, potwierdza heroizm ludu, jego humanizm i wielkie naturalne piękno Rosji. Część jest dialogiem między chorałem, pociechą, jaką daje splendor ojczyzny, a głosem solowym – skrzypcami, jednostką w udręce. Zarówno ruch drugi, jak i trzeci wyrażają przekonanie Szostakowicza, że ​​„wojna niekoniecznie niszczy wartości kulturowe”.

O ostatnim ruchu, ZwycięstwoSzostakowicz skomentował:

„Moja idea zwycięstwa nie jest czymś brutalnym, lepiej wyjaśnić ją jako zwycięstwo światła nad ciemnością, ludzkości nad barbarzyństwem, rozumu nad reakcją”.

Ruch zaczyna się od muzycznego opisania ludzi pracujących w czasie pokoju, pełnych nadziei i szczęścia, gdy pokonują ich bębny i armaty wojny. Muzyka maszeruje, walczy i stawia opór. Zwycięstwo nie przychodzi łatwo. Szostakowicz rozpoczyna się rolą kotłów, która kończy wolną część trzecią i stopniowo dodaje kolejne głosy. Powoli muzyka zbliża się do końca, z blaszanymi fanfarami i trzaskami w talerze. Wdziera się do jasnego C-dur — optymistycznego klucza zwycięstwa. Jednak ostatnie akordy tej najwspanialszej z tonacji zawierają smutny dźwięk. Przy pełnym rozpoznaniu rzeczywistości, niewyobrażalnych cierpień wojny, symfonia nie może zakończyć się zwykłym triumfem.

Szostakowicz skomponował większość symfonii podczas oblężenia Leningradu. Pomimo jego sprzeciwu, sowiecki rząd ewakuował rodzinę Szostakowicza wraz z innymi artystami kilka miesięcy po blokadzie. ten Leningrad odbył się 9 sierpnia 1942 r. w jego oblężonym rodzinnym mieście. Partytura została przetransportowana drogą powietrzną przez linie nazistowskie. W orkiestrze pozostało tylko 15 muzyków, więc więcej przywołano z frontu.

Karl Eliasberg dyryguje w dniu premiery 9 sierpnia 1942 r. | Sprawy kulturowe

Klarnecistka tego historycznego występu, Galina Leluchina, wspominała próby:

„Powiedzieli w radiu, że wszyscy żyjący muzycy zostali zaproszeni. Trudno było chodzić. Byłem chory na szkorbut i bardzo bolały mnie nogi. Początkowo było nas dziewięciu, ale potem przybyło więcej osób. Konduktora Eliasberga przywieziono na saniach, ponieważ głód tak go osłabił”.

Tej nocy sala była pełna. Okna i drzwi były otwarte, aby osoby na zewnątrz mogły słyszeć. Muzyka była emitowana na ulicach i na fronty, by inspirować cały naród. Armia Czerwona uprzedziła niemieckie plany zakłócenia występu, ostrzeliwując wroga wcześniej, aby zapewnić ciszę przez dwie godziny potrzebne do koncertu.

Ocalała z blokady Irina Skripacheva wspomina:

„Ta symfonia wywarła na nas ogromny wpływ. Rytm wywoływał uczucie wzniesienia, lotu… Jednocześnie dało się wyczuć przerażający rytm niemieckich hord. To było niezapomniane i przytłaczające.”

Dziś wzdłuż zachodniej granicy Rosji czołgi i wojska NATO (w tym Niemcy) przygotowują się do wojny.


Bill Downs, korespondent wojenny

Nikt nie wie, co dziś wieczorem cierpi Leningrad. Jest mało prawdopodobne, aby niemieckie dowództwo pozwalało spać największemu rosyjskiemu portowi morskiemu, podczas gdy Armia Czerwona kontynuuje swoją brudną robotę wyrzucania niemieckich żołnierzy z bunkrów za bunkrami. (Obrońcy i robotnicy Leningradu byli ostrzeliwani i bombardowani tak często, że prawdopodobnie i tak śpią w nocy. To znaczy ci robotnicy, którzy nie widzą samolotów, nie obserwują ognia, nie pracują w schronach w piwnicach ani nie robią miliona innych rzeczy należy to zrobić, jeśli oblężone miasto ma przetrwać).

(Przebicie Armii Czerwonej przez południowo-wschodni łuk niemieckich umocnień oznaczało jedynie, że Leningrad został przełamany. Bitwa pod Leningradem teraz się zaczyna.)

Dziś wieczorem rozmawiałem z nauczycielem z leningradzkiego liceum. Nazywa się Oleg Konstantinov i wykłada geografię ekonomiczną. On, jego żona i dwoje dzieci przeżyli głód i mróz straszliwej zimy w Leningradzie w zeszłym roku. Nie lubi o tym rozmawiać.

(Pan Konstantinow utrzymywał bliskie kontakty z Leningradem od czasu, gdy rząd zeszłej wiosny nakazał mu towarzyszyć na jego zajęciach podczas ewakuacji z miasta).

Powiedział, że obrzeża miasta — położone zaledwie kilka mil od linii niemieckich — zostały zbombardowane i ostrzelane. (Te przedmieścia były w większości domami robotników fabrycznych – zupełnie nowe osiedla były ozdobą rządowego planu przesiedleń. Centrum Leningradu, jak powiedział, nie jest tak bardzo zniszczone —, chociaż niemieckie bombowce nie oszczędziły dzielnica biznesowa.)

(Najpierw niemieckie bombowce i ich działa dalekiego zasięgu próbowały zrobić Leningradowi to samo, co Coventry. Po wielu miesiącach zrzucania i wystrzeliwania ton materiałów wybuchowych do miasta, proces ten stał się zbyt kosztowny. Niemcy nigdzie nie osiągali w każdym razie.)

(W tym czasie wszyscy otrzymywali takie same racje. Sto dwadzieścia pięć gramów chleba —, czyli około dwóch kromek — było uniwersalną racją żywnościową przez większość zeszłej zimy. Ludzie chudli i chudli. Wszystkie osoby w mieście muszą przepracować określoną liczbę godzin każdego dnia. Te godziny były rejestrowane na każdej indywidualnej karcie żywności. Jeśli praca nie została wykonana, oznaczało to, że „nie ma pracy i nie ma jedzenia”.)

Konstantinow powiedział, że jego uczniowie licealni robili wszystko, od wykrywania samolotów po kopanie pułapek na czołgi i budowanie obrony. Nawet jego dwoje dzieci, z których najstarsze ma siedem lat, rzucało się i zmywało, podczas gdy pani Konstantinow wykonywała swoją pracę dla miasta, odgarniając śnieg z chodników. Powiedział, że doświadczenie dzieci w Leningradzie naprawdę dało im psychologię wojny.

„W Leningradzie było to wspólne dzielenie się i dzielenie” – wyjaśnił nauczyciel. „Teraz, kiedy podajemy obiad, dzieci bardzo dokładnie sprawdzają wszystkie talerze. Jeśli jedno z nas dostanie większą porcję jedzenia niż drugie, starają się to wskazać”.

„Również dzieci nadal denerwują się bombardowaniami. Najmłodsze wciąż boją się przebywać samotnie w pokoju —, ale z tego wyrosną”.

Pan Konstantinov powiedział, że w czasie tych trudności nie było osoby, która nie wierzyłaby, że Leningrad zostanie uratowany — nawet w najgorszych okresach głodu i zimna oraz kiedy wszystko wydawało się beznadziejne.

Zapytałem go, dlaczego tak jest. Odwrócił się i spojrzał na mnie ze zdziwieniem. Potem przerwał i zastanowił się przez chwilę. W końcu odpowiedział: „Dlaczego wszyscy wiedzą, że Leningradu po prostu nie można zabrać”. I to jest powód, dla którego Leningrad się wytrzymał.


http://peterswalk.com/

Liczba ofiar śmiertelnych oblężenia Leningradu waha się od 600 000 do 2 000 000, ale większość zbliża ją do 1 500 000. To sprawia, że ​​oblężenie jest dziesięć razy bardziej zabójcze niż którakolwiek z ofiar śmiertelnych (pierwszego dnia) z bomb atomowych zrzuconych na Japonię. Wiele zgonów nastąpiło z głodu i mrozu, ponieważ wielu próbowało przeżyć w otoczonym mieście. Ale to nie była jedyna rzecz, której musiał się obawiać obywatel Leningradu. Wielu zginęło również od bomb, które Niemcy często zrzucali na oblężone miasto.

Podjęto próby ewakuacji Leningradu, podczas których ewakuowano nawet 1,4 miliona osób w trzech fazach. Pierwsza fala została ewakuowana od czerwca do sierpnia 1941 r. Kolejną próbę ewakuacji ponad 650 000 cywilów podjęto od września 1941 do kwietnia 1942 r. nad jeziorem Ładoga, pieszo, gdy zamarzły, na łodziach, gdy było. Trzecia wypłynęła od maja do października 1942 r. i wykorzystywała również jezioro Ładoga. Ewakuacje składały się głównie z kobiet i dzieci, ale także wszystkich, których uznano za niezbędnych w wysiłku wojennym. Ewakuacje nie były jednak gwarancją przeżycia, ponieważ wielu z ewakuowanych nadal straciło życie w wyniku bombardowań przez Niemców lub z powodu choroby lub głodu przed opuszczeniem miasta.

Do czasu zakończenia oblężenia tylko 700 000 z 3 milionów obywateli Leningradu pozostało przy życiu iw mieście. Wszyscy inni zginęli lub zostali ewakuowani. Trzeba przyznać ludności Leningradu, że nigdy się nie poddali i nawet głodując, robili wszystko, co mogli, aby pomóc armii w pokonaniu Niemców.


Przywódcy miast walczyli przez całe oblężenie nie tylko o utrzymanie ludzi przy życiu, ale także o utrzymanie fabryk amunicji i utrzymanie pewnych pozorów prawa i porządku. To nie wystarczyło, by zadowolić KGB i Armię Czerwoną. Usprawiedliwiali się, że niektórzy przywódcy nie kontaktują się z Moskwą wystarczająco często lub zdradzają mieszkańców Leningradu. Niektóre z tych aresztowań i egzekucji zostały ukryte przed opinią publiczną, inne miały miejsce lata później, podczas afery leningradzkiej.

Sprawa Leningradu była próbą konsolidacji władzy przez Stalina. Mieszkańcy Leningradu zostali okrzyknięci bohaterami po męczarniach wojennych. Powstrzymywali się przed niemożliwymi do pokonania szansami i spędzili prawie trzy lata całkowicie odcięci od Moskwy. Uważano, że urzędnicy leningradzcy i członkowie partii komunistycznej odchodzą od absolutnej lojalności wobec Stalina i Związku Radzieckiego. Osoby najbliższe Stalinowi utrwalały te obawy i dlatego każdy znak, że urzędnicy Leningradu lub przywódcy partii komunistycznej nie byli w zgodzie ze Stalinem, był postrzegany jako zagrożenie.

W 1949 r. wielu z tych urzędników zostało aresztowanych na podstawie sfingowanych zarzutów (przywódcy radzieccy przyznali później wprost, że zarzuty były fałszywe) i po tajnych procesach skazano na śmierć. Około 2000 innych członków partii Leningrad zostało uwięzionych lub wygnanych. Muzeum, które zostało zbudowane dla upamiętnienia oblężenia, zostało zamknięte w obawie, że wywoła partyjne powstanie przeciwko Stalinowi. Otworzy się ponownie dopiero 40 lat później. Niektórzy ludzie, których Stalin zabił lub uwięził, byli jednymi z ostatnich wysokich rangą osobistości, które miały zostać zabite podczas panowania Stalina, kiedy starzejący się dyktator wciąż obawiał się jakiegokolwiek zagrożenia dla swojej władzy.


Historia przez wizjer

Konfrontacja z mrożącą krew w żyłach agonią oblężenia Leningradu w Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.

W moim ostatnim poście omówiłem epicką bitwę pod Stalingradem, zaciekle toczoną przez Armię Czerwoną wzdłuż brzegów Wołgi od 23 sierpnia 1942 r., aż do kapitulacji Niemiec i ostatecznego zwycięstwa 2 lutego 1943 r. Po 132 dniach bitwy miasto zostało praktycznie zburzone. Ale w tym samym czasie na dalekiej północy toczyła się kolejna epicka bitwa. Niemcy rozpoczęli ostrzał Leningradu na rok przed rozpoczęciem bitwy pod Stalingradem, a po zwycięstwie Armii Czerwonej potrzebny był praktycznie kolejny rok walki, zanim Sowieci mogli ogłosić zwycięstwo pod Leningradem.

Oblężenie Leningradu (Petersburga przed rewolucją rosyjską) trwało 872 dni, sześć i pół razy dłużej niż bitwa o Stalingrad, i widziało cierpienia na niewyobrażalną wcześniej skalę. We wczesnych etapach operacji Barbarossa niemiecka Grupa Armii Północ przejechała przez terytoria bałtyckie pod drzwi Leningradu. Niemiecki nacisk był wymierzony w miasto, które miało znaczenie polityczne, wojskowe i gospodarcze, ponieważ nosiło imię Lenina jako miejsce narodzin rewolucji bolszewickiej, było portem na Bałtyku i głównym ośrodkiem przemysłowym. Dla Adolfa Hitlera podbój Leningradu miał być najwyższym symbolem ideologicznego triumfu nazizmu nad międzynarodowym komunizmem. Po kilku tygodniach ostrzału artyleryjskiego, które rozpoczęło się w sierpniu 1941 r., oficjalnie rozpoczęło się oblężenie miasta wraz z okrążeniem przez siły niemieckie w dniu 8 września 1941 r., trzy pełne miesiące przed japońskim atakiem na Pearl Harbor, który wciągnął Stany Zjednoczone do wojny . Oblężenie trwało do 27 stycznia 1944 r., co oznacza, że ​​walka o Leningrad obejmowała oba wielkie sowieckie zwycięstwa pod Stalingradem i Kurskiem latem 1943 r., zanim zdołano tam odnieść zwycięstwo.

Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej w Moskwie wykorzystuje serię dioram, aby opowiedzieć historię wojny niemiecko-sowieckiej z lat 1941-1945. Bez paneli tekstowych i interaktywnych elementów pokazowych, dioramy te uderzają w sposób, w jaki przekazują historię wojny, a poprzez swoją artystyczną prezentację wywołują intuicyjne odczucia dotyczące realiów tego, jak musiało być tam dla zwiedzających. Diorama leningradzka jest szczególnie uderzająca ze względu na szczegóły miasta. Na zdjęciu prowadzącym do tego wpisu wyraźnie widać na dioramie dramat oblężonego miasta. Scena przedstawia most bankowy wzdłuż kanału Griboedov, mały most dla pieszych wyraźnie rozpoznawalny dzięki dwóm gryfonom o złotych skrzydłach, które go otaczają (gryfy zostały stworzone przez rzeźbiarza Pawła Sokołowa w latach 1825-1826). Daleko w dole ulicy widoczna jest przez dym i zniszczenie kopuła katedry św. Izaaka. Kilka przecznic w dół kanału, na prawo od widza, pojawia się kopuła kazańskiej katedry, a reflektory szukają wrogich samolotów. To, co w czasach pokoju byłoby piękną i czarującą sceną życia miejskiego w Leningradzie (dzisiejszy Sankt Petersburg), przemienia się opresyjną atmosferą wojny, gdy białe, szare i czarne kłęby zalewają niebo. Na ulicach mężczyźni próbują gasić pożary w płonących budynkach. Na lodowatej powierzchni zamarzniętego kanału widać mężczyznę przepychającego lód wężem, aby pompować wodę do ognia. Na pierwszym planie działo przeciwlotnicze jest gotowe, nadając scenie atmosferę fizycznej rzeczywistości.

Przede wszystkim odczuwa się zimno. W innej części dioramy, w widoku, który interpretuję jako kanał łączący się z Newą z kopułą katedry św. Izaaka w tle o świcie, można wyczuć czystą walkę o przetrwanie w oblężonym mieście. Po drugiej stronie mostu stoi karetka pogotowia, gdy samoloty przelatują nad nimi, podczas gdy pod mostem niektórzy cywile wyglądają, jakby patrzyli na zewnątrz, aby zobaczyć, dokąd zmierzają samoloty. Żołnierze na moście wydają się być bardziej przyzwyczajeni do niebezpieczeństwa. Wszędzie jest dym, lód, śnieg, przypadkowe pożary i uczucie ciężkiego, mroźnego powietrza, które można sobie wyobrazić, lekko palące, gdy wchodzi i wychodzi z płuc.

Jeśli można sobie wyobrazić, jak wyglądało przebywanie w tak oblężonym środowisku miejskim, jak trudno było ludziom przeżyć, to można zacząć dostrzegać głębiej cierpienie ogromnej liczby, która nie przeżyła. Z ponad trzymilionowej populacji przed wojną około 1,5 miliona żołnierzy i cywilów zginęło podczas oblężenia Leningradu. Najgorszy okres to zima 1941-1942. Istnieją udokumentowane przypadki, w których ludzie zjadali pył drzewny, klej z tapet i wiele innych niejadalnych przedmiotów. Rodziny wymieniały ukochane zwierzaki na konsumpcję. Zdarzały się przypadki kanibalizmu. W końcu masowy głód pochłonął setki tysięcy. Dziś na samym tylko cmentarzu Piskaryovskoe w masowych grobach znajdują się szczątki pół miliona ludzi, którzy zginęli podczas oblężenia. Są to horrory, które moim zdaniem są niemożliwe i nieodpowiednie do przekazania w dioramie przeznaczonej do oglądania przez dzieci i ogół społeczeństwa.

Ze względu na piękne kanały i drogi wodne słyszałem kiedyś, że Petersburg nazywa się Wenecją północnej Europy, a jedną z rzeczy, które podobały mi się w dioramie, jest to, że można sobie wyobrazić, jak piękne i piękne byłyby te sceny wzdłuż kanałów i mostów pokoju (i są dzisiaj). Ale studenci historii powinni znać i zastanawiać się nad realiami, które leżą u podstaw tych scen, kiedy oglądają je w muzeum.

Studenci i goście powinni również wiedzieć, że chociaż Hitler obiecał zburzyć miasto, a Niemcy przeprowadzili najbardziej śmiercionośne oblężenie w historii, ostatecznie Leningrad się nie złamał. Minął prawie cały rok po zwycięstwie pod Stalingradem, zanim Niemcy wycofali się z Leningradu. W międzyczasie pod Kurskiem rozegrała się największa bitwa pancerna w historii. To będzie temat mojego następnego wpisu.

„Niezależnie od wieku podróż jest wyjątkowym i ekscytującym doświadczeniem edukacyjnym. W swojej pracy miałem okazję zastanowić się nad historią, wydarzeniami i ludźmi w miejscach, w których doświadczyli życia. Przez wizjer możemy nie tylko znaleźć historię i perspektywę, ale tworzą pamięć i przywołują naszą wiecznie zieloną przeszłość”.
– dr Keith Huxen, starszy dyrektor ds. badań i historii, Narodowe Muzeum II Wojny Światowej


Droga życia

W połowie września miasto miało tylko miesięczny zapas chleba, a racjonowanie żywności zostało poważnie ograniczone. Kilka barek, które były częścią żeglugi po maleńkim jeziorze Ładoga, pozostało jedynymi transportami, które mogły uzupełnić zmniejszające się zapasy żywności w Leningradzie. Ale dwa miesiące później lód stał się tak gruby, że barki nie mogły już przez niego przechodzić, a konwoje z żywnością musiały się zatrzymać. 20 listopada dzienna racja chleba stała się najniższa w całej historii oblężenia – 125 gram chleba dziennie dla dzieci i pracowników umysłowych.

Pod koniec miesiąca pierwsze ciężarówki zdołały przejechać przez Drogę Życia, uruchamiając mały, ale stale rosnący strumień dostaw żywności do miasta. Zmagając się z temperaturą -40 stopni Celsjusza w warunkach ciągłych bombardowań i ostrzałów, kierowcy co minutę ryzykowali, że albo zostaną trafieni przez eksplozje, albo wpadną w lód. Dzięki ich wytrwałości i determinacji pod koniec grudnia racje żywnościowe w mieście nieznacznie wzrosły. To było za mało i za późno dla większości Leningradczyków, ale dało to nękanym ludziom nadzieję.

Na początku stycznia 1942 r. liczba zgonów ludności cywilnej zaczęła sięgać kilku tysięcy dziennie z powodu głodu i zimna. Ulice miasta pokryły się zaspy śnieżne, ludzkie odchody i martwe ciała. Masowa ewakuacja ludności cywilnej Leningradu rozpoczęła się dopiero 22 stycznia 1942 r., a do końca kwietnia ponad pół miliona osób przewieziono ciężarówkami przez jezioro. Chociaż ta niebezpieczna trasa została później nazwana Drogą Życia, wielu poważnie niedożywionych ludzi nie było w stanie przetrwać tej ucieczki w bezpieczne miejsce. Latem 1942 roku po obu stronach jeziora zbudowano nowe porty i udostępniono znacznie więcej łodzi, co znacznie zwiększyło możliwości logistyczne Drogi Życia. Dodatkowe pół miliona osób zostało ewakuowanych i pod koniec lata 1942 r. masowy głód w Leningradzie wreszcie się skończył.


Oblężenie Leningradu

Oblężenie Leningradu trwało od września 1941 do 1944 roku. Uważa się, że pod koniec oblężenia zginęło około 632 000 osób, a prawie 4000 osób z Leningradu umarło z głodu w Boże Narodzenie 1941 roku. Pierwszy niemiecki pocisk artyleryjski spadł na Leningrad w dniu 1 września 1941 r. Oczekiwano, że miasto, jeden z głównych celów „Operacji Barbarossa”, „opadnie jak liść” (Hitler).

Niemcy, zarumienieni początkowym sukcesem „Barbarossy”, zdecydowali, że nie będą szturmować miasta. Hitler oświadczył swoim generałom, że gdy Leningrad zostanie otoczony i zbombardowany z powietrza i artylerii na ziemi, postanowienie miasta o kontynuowaniu walki zniknie. Niemieckie bombowce zrzucały też na miasto ulotki propagandowe – twierdząc, że ludność umrze z głodu, jeśli się nie poddadzą.

Rządząca elita Leningradu wprowadziła w czerwcu stan wojenny – reakcja na sukces „Barbarossy”. Władzę do rządzenia miastem przejęli dowódca garnizonu miejskiego generał-porucznik Popow, przewodniczący miejscowego komitetu partyjnego A. A. Żdanow i szef miejskiego zarządu sowieckiego P. Popow.

Żdanow powiedział mieszkańcom Leningradu:

„Nadszedł moment, aby wykorzystać swoje bolszewickie cechy, aby przygotować się do obrony Leningradu bez marnowania słów. Musimy zobaczyć, że nikt nie jest tylko gapiami i przeprowadzić w możliwie najkrótszym czasie taką samą mobilizację robotników, jaka miała miejsce w 1918 i 1919 roku. Wróg jest u bram. To kwestia życia i śmierci”.

Wielu w Leningradzie spodziewało się, że Niemcy zaatakują i zajmą miasto. Jednak zdecydowana obrona rosyjska i niewystarczająca niemiecka siła robocza sprawiły, że Niemcy nie mogli tego skutecznie osiągnąć – stąd oblężenie. 8 września niemieckie czołgi znajdowały się zaledwie 10 mil od Leningradu, a miasto zostało odcięte od reszty Rosji jakąkolwiek drogą lądową. Linie zaopatrzenia istniały w powietrzu i nad rzeką – ale obie były stale atakowane. Niemcy nieustannie bombardowali miasto, wyłączając elektrownie, które zaopatrywały Leningrad w prąd. W mieście szybko zaczęło brakować żywności.

Kiedy Niemcy najechali Rosję w czerwcu 1941 roku, populacja Leningradu wynosiła około 2 500 000. Jednak gdy Niemcy wkroczyli do Rosji, do miasta wkroczyło kolejnych 100 000 uchodźców. Obszar kontrolowany przez władze miasta produkował tylko 1/3 tego, co było potrzebne na zboże, 1/3 tego, co było potrzebne na węgiel, 1/12 tego, co było potrzebne na cukier i połowę tego, co było potrzebne na mięso – jeśli linie zaopatrzenia mogły pozostać otwarte. 12 września zarządcy miasta oszacowali, że mają następujące zapasy:

Najbliższa główka linii kolejowej poza miastem znajdowała się około 100 mil na wschód w Tichwin – ale wkrótce miała ona spaść na Niemców 9 listopada. W połowie września (dwa tygodnie po oblężeniu) Leningrad został skutecznie otoczony i odcięty od reszty Rosji przy minimalnych dostawach żywności i energii dla swojej ludności. Oblężenie miało trwać 900 dni.

Podczas gdy miasto miało swego rodzaju sieć kolejową, Stalin nakazał, aby wszystkie ważne towary w mieście, które mogłyby pomóc w obronie Moskwy, zostały przeniesione z Leningradu do stolicy.

Reglamentacja została wprowadzona niemal natychmiast. Najwięcej tego, co było dostępne, dostali żołnierze i pracownicy fizyczni, następnie pracownicy biurowi, a następnie niepracujący pozostający na utrzymaniu i dzieci. Władzom miasta trudno było pojąć, jak poważna była ich sytuacja. Podczas gdy pewna żywność była racjonowana, restauracje nadal serwowały nieracjonowane jedzenie w „normalny” sposób. Władze nie poinformowały również ludzi w Leningradzie, ile jest żywności – prawdopodobnie zrobiono to po to, by nie wpadać w panikę, ale gdyby ludzie znali prawdziwą sytuację, mogliby odpowiednio zaplanować. Liczba sklepów obsługujących żywność została drastycznie zmniejszona, aby umożliwić lepszą kontrolę – ale oznaczało to również, że ludzie musieli stać w kolejkach znacznie dłużej. Istnieją również dowody na to, że pieniądze można kupić z dala od racjonowania żywności, a czarny rynek kwitł tam, gdzie mógł z dala od wścibskich oczu.

Zimy w Leningradzie są niezmiennie wyjątkowo mroźne. Zima 1941/42 nie była wyjątkiem. Brak paliwa spowodował, że zakazano używania energii elektrycznej w domach – priorytetem były przemysł i wojsko. Nafta do lamp naftowych była niedostępna. Drewno stało się głównym źródłem ciepła w domach, a w większości domów spalane są meble i deski podłogowe.

Jedzenie potrzebne do walki z zimnem było po prostu niedostępne. Jeśli chleb był dostępny, ludzie musieli ustawiać się w kolejce na przenikliwym mrozie w nadziei, że niektórzy mogą zostać, zanim dotrą na początek kolejki. Polowano na psy i koty dla pożywienia i pojawiały się opowieści o kanibalizmie – według niektórych świeżo zakopane ciała wykopywano w nocy. Gangi ludzi odważyły ​​się na opuszczenie miasta przez niemieckie działa i wykopanie ziemniaków na polach poza miastem. To faktycznie przyniosło trochę żywności, której nie trzymali ci, którzy odważyli się wyjść – ziemniaki zostały przekazane władzom, a następnie rozdzielone równo.

Władze miejskie zarządziły, aby ci, którzy mogli mieć tę umiejętność, przyrządzali namiastkę chleba, ponieważ wiedzieli, że mąki jest bardzo mało. „Chleb” wypiekany przez piekarzy już w pierwszych miesiącach oblężenia zawierał tylko 50% mąki żytniej. Do wzmocnienia bochenka użyto soi, jęczmienia i owsa. Jednak owies był przeznaczony do karmienia koni, a słód służył jako alternatywny zamiennik. Próbowano nawet celulozy i nasion bawełny, aby wyprodukować chleb. Oba miały niewielką wartość odżywczą, ale w Leningradzie było ich mnóstwo. Miasto wypracowało pomysłowe sposoby wytwarzania „pożywienia” – duszono kocie i owcze jelita, doprawiano olejem z goździków, a powstały płyn zastępujący mleko wodorosty przerabiano na rosół, a drożdże na zupę. Niezależnie od całej pracy wykonanej przez ekspertów w Leningradzie, żywności pozostawało bardzo mało, a ludzie otrzymywali tylko 10% wymaganego dziennego spożycia kalorii – mimo że większość ich pracy była pracochłonna. Pewien pisarz w mieście, Tichonow, pisał o robotnikach, którzy jedli smar z łożysk w maszynach fabrycznych i pili olej z puszek po oleju tak bardzo, że odczuwali głód. People collapsed in factories and on the streets – and died. The city organised mass burials to cope with the number who died. When not enough grave diggers could be found, explosives were used to blow a hole in the ground and the bodies were simply thrown in with the expectation that snow would simply cover them up. Where people died in the street, there was a scramble for their ration card.

“If this happened, there was an immediate scrabbling for the dead one’s ration card – not because anyone wanted to steal it but because everyone realised that a ration card handed in to the authorities meant an infinitesimal portion more food for all. Such were the indignities we suffered.”“I watched my father and mother die – I knew perfectly well they were starving. But I wanted their bread more than I wanted them to stay alive. And they knew that about me too. That’s what I remember about the blockade: that feeling that you wanted your parents to die because you wanted their bread.”

In November 1941, while the siege was in its early stages, 11,000 people died of what the authorities called ‘alimentary dystrophy’ (starvation) – over 350 a day. However, this number greatly increased as the winter took a hold on the city.

The two lifelines Leningrad had were constructing a road out of the city to allow supply trucks to get through and using Lake Lagoda as a means of transport.

Thousands of people assisted in building the road that was meant to link to Zaborie – the next major staging post east of the fallen Tikhvin. The road was more than 200 miles long when it was completed in just 27 days. However, though it was termed a road, in many places it was barely more than a track not wide enough for two lorries to pass. Parts of it were too steep for lorries to cope with and the snow made parts of it impossible to use. On December 6th, the city authorities announced that the road – known by the people as the ‘Road of Life’ – was to be used for the first time. The news was well received in the city but, in truth, the road was not capable of providing all that the city required for survival. Over 300 lorries started out on the first journey but breakdowns and blizzards meant that the most distance travelled in any one day was 20 miles.

On December 9th, the city received news that Tikhvin, with its vital railhead, had been recaptured by the Russians. The Germans who had occupied the town were the victims of Hitler’s belief that the Russian campaign would be over quickly. They had not been issued with winter clothing and became victims of both the weather and a major Russian assault. 7,000 Germans were killed in the attack and they were pushed back 50 miles from Tikhvin. Railway engineers were brought in by the Russians to repair the line and bridges. For one week they ate food supplies left by the Germans in their retreat. As a result, and by the standards of those in Leningrad, they ate well and all the required repairs to the line were finished in just one week. Supplies started to trickle into the beleaguered city.

Another supply route was to use the frozen Lake Lagoda. Ironically, though the weather was extremely cold for the people of Leningrad, it was not cold enough to sufficiently freeze the lake to allow it to cope with the weight of lorries. The lake was frozen enough to stop barges bringing in supplies but the ice had to be 200mm thick to cope with lorries. It only achieved such a thickness at the end of November, and on November 26th, eight lorries left Leningrad, crossed the lake and returned with 33 tons of food. It was a major achievement – but the city needed 1000 tons of food each day to function. Once the ice had proved reliable and safe, more journeys were made and occasionally this mode of transport brought in 100 tons of food a day.

Though the ‘Road of Life’, the rail system and the use of Lake Lagoda brought much needed relief to the city, they could not provide all that was needed and the city’s records show that 52,000 died in December 1941 alone – lack of food and the cold accounted for over 1,600 death a day. However, the figures collected by the city were for those who were known to have died and been buried in some form or another. They do not include people who died at home or on the street and whose bodies were never found. The official death total for the whole 900 day siege is 632,000. However, some believe (such as Alan Wykes) that the figure is likely to be nearer 1 million.

The rail link to Tikhvin did allow the authorities to move out the worst medical cases. But the frozen lake and the man-made road also accounted for many refugees who fled the city – against the wishes of those who ran the city. 35,000 left Leningrad in December 1941 alone, at a time when manpower was required. No records exist as to how many died while attempting to leave Leningrad. By the end of 1942, the city had a population of less than 1 million. In June 1941, it had been 2.5 million. Though the authorities may have had great difficulty gaining accurate figures for the city’s true population, the effect of the siege is clear from these figures. Disease, starvation and those who fled the city may well have accounted for 1.5 million people.

The siege was only lifted after the Germans, as part of their general retreat, withdrew in the face of the advance of the Red Army. Then in one of the great ironies of the war, those who had led the city in its time of need were arrested by the KGB (presumably on the orders of Stalin). Their crime was that they had failed to contact Moscow frequently enough during the siege to ask for support and guidance and that this policy of acting alone like mini-tsars could not be tolerated. Those arrested, after 900 days of being besieged, now had to face Stalin’s gulags.


Starvation, offenses, and salvation

Hunger and rations

Soviet authorities realized early on that supplies were going to be an issue during the war. Thus, rationing was introduced in mid-July 1941. This proved to be instrumental, as it provided a sturdy system for Leningrad to endure its siege. Its population was split into four categories, with the first being working population people on active military duty, and similar important defensive roles. The second was the nonessential working population, then came unemployed and lastly children under the age of 12. Food was rationed based on this grade of importance, with initial daily bread provisions being fairly substantial. The first category was allotted 800 grams (28.2 ounces), nonessentials 600 grams (21.2 ounces), while unemployed and children were 400 grams (14.1 ounces). At this time, they were also rations of meat, cereals, and other foods, but those quickly run out.

Bread rationing stamp for daily provisions. Źródło

By the first days of September, when encirclement seemed unavoidable first reductions were made. Workers received 600 grams (21.2 ounces), white-collar employees 400 grams (14.1 ounces), and the latter two groups 300 grams (10.5 ounces). However, even with initial rationing, city authorities calculated they had between a month and two of food supplies. In just a few days, new lower actions were introduced, lowering bread provisions by 50 to 100 grams. Rations were further stretched by adding various additives to bread – cellulose, chaff, and sawdust were among the worst of them. Regardless, without proper resupplying the city would starve to death. Additional cuts were made throughout October, with the worst being introduced on November 20th, when frontline soldiers were given 500 grams (17.6 ounces) of bread per day, while rear-serving military members were allotted 300 grams (10.5 ounces). Hard laborers were receiving only 250 grams (8.8 ounces). The rest of the population were entitled to only 125 grams (4.4 ounces) of bread. Even so, city authorities calculated they had food for only a couple of days.

Road of life and death

By then people were already starving to death, often just collapsing in the streets. Simply put, 125 grams of bread gave about 300 calories while humans need roughly 2000-2500 calories a day. The Leningraders &ldquosupplemented&rdquo their diets with anything that seemed at least slightly nutritious. Boiled paper glue or leather strips were most common, while pretty much all pets were long gone. The only hope for survival was some form of resupply. During the initial months of the siege, the Soviet army tried supplying the city across the Ladoga but inadequate flotilla and German air force made resupplying far from sufficient. Even the start of the areal supply in mid-November wasn&rsquot enough, as Luftwaffe still dominated the air. To make matters worse, the Germans also penetrated further east, jeopardizing supply lines towards the Ladoga as well.

Burying the dead during the Siege of Leningrad. Źródło

During November, winter weather caused the lake to slowly freeze, making it impassable for ships. However, by the end of the month, ice was thick enough for vehicles to ride across. The Soviet army quickly exploited this by creating a road into the city. It became the main supply line for Leningrad during the winter of 1941/42. For people in the city, it became known as the &ldquoRoad of Life&rdquo, as it brought much-needed food, allowing them to survive. By mid-December Germans were pushed back a bit, liberating the supply chain towards the Ladoga and by 23rd rations were increased for the first time, though they remained low. As the supply systems were perfected and strengthened, further gradual increases came in early 1942. These transport lines were also used to evacuate more civilians, reducing how many mouths the city authorities had to feed.

Of course, the Wehrmacht tried to cut these supply lines as well, bombing the trucks, trying to break the ice, and destroy the makeshift road. These raids, mostly done from the air as well as numerous accidents gave this route another nickname. Those who drove on it called it the &ldquoRoad of Death&rdquo. Despite that, it proved vital for the survival of the entire city.

Crime and atrocities

Despite the activity on the Road of Life, there weren&rsquot enough supplies. People still had to manage on rather strict rations and diets, while shortages affected other aspects of lives. Most notable was the lack of fuel, both for machinery and for heating, as well as clothing and footwear. That kind of hardship of the besieged Leningrad proved to be a fertile ground for crime. Many reverted to stealing and scams, while attempts to defraud the system were more than common. The most desperate or immoral found murder as an agreeable tool in their survival. The very worst, famished and insane people regressed to cannibalism. At first, it was done to those already dead, but soon some of the cannibals began &ldquohunting&rdquo for their prey. Others bought more than suspicious cuts of meat on the thriving black market.

At a certain point, no one seemed safe. Even the army patrols tended to move in groups. City authorities quickly realized that if the city was to survive, both morally and physically, severe actions were required. A harsh martial law was introduced, allowing the army patrols to execute on sight for any committed crime. The order had to be maintained or chaos would bring Leningrad down. Regardless, the city remained in chaos throughout the siege.


Historia

Thanks to the funding of the Evalyn Clark Fellowship, I spent my summer participating in an academic program through Yale University’s summer session that allowed me to improve my Russian language skills as well as giving me the opportunity to spend five weeks in Saint Petersburg, Russia. The program began with three weeks of intensive language study in New Haven to prepare us for the experience of living abroad. While this was less exciting than traveling to Russia, I really appreciated having the language drilled into me with an extensive review of grammatical topics before I was in Russia. These three weeks were followed by five weeks where we lived, studied, and fully experienced the Russian culture and language.

When I applied for the Clark Fellowship, I hoped to use my experience to help me find a topic for my senior thesis. Before this summer, I had not even considered the topic of Leningrad or the Siege. I knew I wanted to write about Russia during World War II, but my thoughts and goals were still only roughly formed. By the end of the summer, I knew I wanted to write about the Siege of Leningrad. The legacy of the Siege was all around me in St. Petersburg. Memorials, big and small, are all around the city. I was able to visit several landmarks and museums related to the Siege: one museum solely devoted to the Siege, another about the history of the city with a large exhibit dedicated to the Siege, the Monument to the Heroic Defenders of Leningrad, and the Piskaryovskoye Cemetery, where many of the victims of World War II are buried. I took approximately 750 photos of Siege-related artifacts, memorials, and information in museums for future reference while writing my thesis. Almost everyone, it seems, either has or knows someone who has a relative who experienced the Siege. The memory of Leningrad’s trauma and victory in World War II is a source of lingering pain and pride that I came to realize is an essential part of the character of the city and its citizens.

The classes I took as part of this program were excellent. The combination of intensive language study for eight weeks and the experience of living in the city with a host family and interacting with native Russian speakers on a daily basis dramatically improved my Russian. I was also exposed to a huge amount of cultural experiences, though still just a tiny fraction of the city’s (and a tinier fraction of the country’s) offerings. I visited museums of history, museums of art, biographical museums, palaces, the ballet at the Mariinsky Theater, and many churches and other spiritual and religious sites of the city. When I read Russian literature set in Saint Petersburg, I can recognize the place names and say to myself as I look back with fond memories, “I’ve been there! I know that place!”

Before this summer, I knew that I wanted to improve my Russian language skills. Being in Saint Petersburg strengthened this desire, as well as helping me to think about what I want to explore in my thesis. I loved the city of Saint Petersburg, and I loved the experience of being in Russia. My experience also made me think about the way St. Petersburg’s identity is shaped and influenced by the legacy of the Siege, and what that means for the citizens of the city and Russia, then and now.

Paid by Cornelisen Fellowship ($8,000)
Tuition: $6,600
Summer housing: $828
Summer board: $660
Actual cost: $8,088

Paid by Clark Fellowship ($4,379)
International room and board: $1,500
Program fee: $200 + $1,300
Plane ticket: $1,213.64
Visa: $230
Actual cost: $4,443.64


Obejrzyj wideo: Leningrad Cowboys - Leningrad High Quality


Uwagi:

  1. Zdenek

    Co ciekawe :)

  2. Jordell

    Nie masz racji. Mogę bronić pozycji. Napisz do mnie na PW, porozmawiamy.

  3. Samuhn

    Też mi się podobało !!!!!!!!!

  4. Jericho

    Wiosna!!!

  5. Fenyang

    Przepraszam, że się wtrącam, ale moim zdaniem ten temat jest już nieaktualny.



Napisać wiadomość